Piotr Bies „Relikwiarze – fotografie, obiekty”, wernisaż 19.09.2015 r., godz. 18:00, lokal Galerii Fotografii - Galeria Fotografii Miasta Rzeszowa HISTORIA SPOTKANIA AUTORSKIE WERNISAŻE WYSTAWY - - Galeria Fotografii Miasta Rzeszowa
Strona główna » HISTORIA » Galeria Fotografii Miasta Rzeszowa, HISTORIA, SPOTKANIA AUTORSKIE, WERNISAŻE, WYSTAWY » Piotr Bies „Relikwiarze – fotografie, obiekty”, wernisaż 19.09.2015 r., godz. 18:00, lokal Galerii Fotografii

Piotr Bies „Relikwiarze – fotografie, obiekty”, wernisaż 19.09.2015 r., godz. 18:00, lokal Galerii Fotografii

15 września 2015

str 2-3 na www

str 4 na www

Urodziłem się zwyczajnie, w miejscu w którym rodziło się wiele dzieci. Moje przyjście na świat z pewnością było dla mnie zaskoczeniem i sądzę, że nie udawałem zadowolenia, tylko zaniosłem się głośnym płaczem, jak to zwyczajnie robią wszystkie noworodki. Potem z pewnością były spacery w wózku przez park i po ulicach i wreszcie pierwsze samodzielne kroki. Na niektóre z tych wydarzeń mam dowody w postaci fotografii. Zatem byłem dzieckiem i nie można temu zaprzeczyć. W pierwszej szkole niczego dobrego się nie nauczyłem, gdyż pisać, czytać i liczyć potrafiłem już w wieku lat pięciu. Potem było Liceum Plastyczne w Zakopanem, tani alkohol, papierosy, muzyka nocą, dziewczyny i był Hasior, który mieszkał piętro niżej. Następnie studia na Wydziale Rzeźby krakowskiej ASP. Wielki czas na przemyślenia i poszukiwania. Gdyby nie Kantor którego wtedy spotkałem i byłem na kilku krakowskich premierach jego sztuk, czas ten uważałbym za stracony. Godzinami przesiadywałem w antykwariatach poszukując starych fotografii na których ktoś kiedyś utrwalił na zawsze ułamek czasu. Litowałem się nad zatrzymanymi w kadrze ludźmi i zacząłem budować moje relikwiarze. Przyszedł czas na wystawy, stypendia, wyjazdy. Nie liczyłem ile tego było, coś ponad setkę, nie istotne. Jeszcze twardy kamień, z którego rzeźby postawiłem w kilku europejskich krajach i w dalekiej Nowej Zelandii. Świat jest coraz mniejszy, bo dzięki technice wszystkiego się o nim można dowiedzieć. Hasior powiedział mi kiedyś, że artysta powinien być jak dziecko, dziwić się temu światu. I mi, jak dziecku, ta sztuka się udaje i wciąż z dziecięcą naiwnością wierzę…

Byłem kiedyś dzieckiem

pamiętam

byłem dzieckiem…

wiem że byłem

Mam fotografie

i czuję jak mnie boli

rozbite kolano

Co noc budzę się ze strachem

że oni wszyscy umarli

moi drodzy opiekunowie

którzy wtedy

obdarzyli mnie choć jednym

nieobojętnym uśmiechem

A ja nie zdążyłem podziękować

i oddać im

ten uśmiech

Ale byłem wtedy dzieckiem

naprawdę

możecie mi wierzyć

byłem

Nie zawsze wyglądałem

tak jak dzisiaj

Miałem  krótkie spodenki

musiałem również mieć łopatkę

i wiaderko

na pewno

to jest na fotografii

Miałem rowerek trójkołowy

był mój

mój własny

chyba mój

to też jest na zdjęciu

Byłem dzieckiem

mam na to dowody

2003

„Relikwiarze” to cykl prac które zacząłem wykonywać w połowie lat osiemdziesiątych, pod koniec studiów na Akademii. Zaczęło się od wędrówek po krakowskich antykwariatach gdzie do dziś znaleźć możemy dziesiątki tysięcy nikomu niepotrzebnych, anonimowych fotografii. Zawsze mnie dziwiło, dlaczego ktoś pozbywa się zdjęć, pamiątek rodzinnych, dlaczego pamięć o ludziach tak szybko i ostatecznie ginie? Gdzieś bywa przerwana nić łącząca przeszłość z dniem dzisiejszym. Gdzieś kiedyś ktoś komuś nie opowiedział historii osób ujętych na czarno-białych obrazkach i tak wszyscy ci sfotografowani, choć byli z najbliższej rodziny i kręgu znajomych czy nawet przyjaciół, choć wiązały się z nimi emocje i tajemnice, stali się anonimowi i obojętni. Zniknęli za zasłoną zapomnienia i dlatego całe albumy trafiały na antykwaryczne półki.  Nieważni, zaginieni. Mieli swoje radości i smutki, dotknęli materii i czasu i jedyny ślad który po nich pozostał, to wizerunek na nikomu niepotrzebnej fotografii. I jest jeszcze materia która im towarzyszyła. Te fragmenty, strzępy i kawałki ich świata. Śmieci wyrzucone na strychy gdzie kurz stoi nieruchomy i nikt tam nie zagląda. Zresztą po co? Życie dniem dzisiejszym ma niewątpliwie swoje zalety. Zmusza do realizmu, do twardego stania na ziemi i wypatrywania przyszłości. To dziś budujemy swój dobrobyt. A jednak czasem warto spojrzeć wstecz. Ja ożywiam ich, w relikwiarzach, w miniaturowych muzeach pamięci.

„Na strychu”

Czas

Tak samo jak woda w kałuży

Zatrzymał się tutaj

I nie płynie

Topiąc w sobie wspomnienia

Pod pretekstem przedmiotów

Rozrzuconych byle gdzie

Nawet zapach

W drobinkach kurzu

Zawiesił się w powietrzu

Taki sam

Światło przez grube pajęczyny

Włamuje się

Na ten nieporządek

Pieczętując go jasną plamą

Na zawsze

Na zawsze pozostanie

Z wyrwanymi guzikami oczu

Ślepy miś

Zdruzgotana armia w pudełku

Która broniła

Szańców dzieciństwa

Pokonana ostatecznie przez czas

Każący nieubłaganie dorastać

Wózek

Z martwą lalką

-Jak ona miała na imię?

I rozsypane koraliki

Którymi bawią się już tylko pająki

W lustereczku

W plastikowej oprawce

Czyjaś twarz

A nie można tam dojrzeć niczego więcej

-”Lustereczko, powiedz przecie…”

Czy oni żyli naprawdę

Ci wszyscy bohaterowie bajek?

Jeśli tak

To istnieje śmierć

I ona teraz

W płaszczu czarnym

Bawi się

Przebrana za Zorro

W zapominanie

2003

 z tomu „Spóźniony skowyt”, wydawnictwo Miniatura, 2015
069_Autoportret

Piotr Bies, „Autoportret”

055_Księga II

Piotr Bies, „Księga II”

042_Śniadanie na trawie

Piotr Bies, „Śniadanie na trawie”

023_Łóżeczko

Piotr Bies, „Łóżeczko”

022_Konik

Piotr Bies, „Konik”

010_Ubranie

Piotr Bies, „Ubranie”

007_Zegarek

Piotr Bies, „Zegarek”

004_List

Piotr Bies, „List”

106_Anno aetatis suae II

Piotr Bies, „Anno aetatis suae II”

 

 

Galeria Fotografii Miasta Rzeszowa, HISTORIA, SPOTKANIA AUTORSKIE, WERNISAŻE, WYSTAWY