Wernisaż wystawy fotografii „Łemkowyna” Zbigniew Podsiadło oraz wręczenie nagród i wyróżnień Laureatom konkursu fotograficznego „Dzielnice Rzeszowa 2011″ – 14 maj 2012 r. godz. 18.00 - SPOTKANIA AUTORSKIE WERNISAŻE WYSTAWY - SPOTKANIA AUTORSKIE - Galeria Fotografii Miasta Rzeszowa
Strona główna » SPOTKANIA AUTORSKIE, WERNISAŻE, WYSTAWY » Wernisaż wystawy fotografii „Łemkowyna” Zbigniew Podsiadło oraz wręczenie nagród i wyróżnień Laureatom konkursu fotograficznego „Dzielnice Rzeszowa 2011″ – 14 maj 2012 r. godz. 18.00

Wernisaż wystawy fotografii „Łemkowyna” Zbigniew Podsiadło oraz wręczenie nagród i wyróżnień Laureatom konkursu fotograficznego „Dzielnice Rzeszowa 2011″ – 14 maj 2012 r. godz. 18.00

10 maja 2012

zaproszenie str2 i 3

ZBIGNIEW PODSIADŁO

Urodzony w 1955 roku. Mieszka i pracuje w Sosnowcu. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików. Obecnie prezes Okręgu Górskiego ZPAF. Wielokrotny laureat najważniejszych konkursów i wystaw fotograficznych: Medal 150-lecia Fotografii, Złota Odznaka Polskiej Federacji Stowarzyszeń Fotograficznych, Odznaka  Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Zasłużony Dla Kultury Polskiej”. Członek Rady Fundacji „CENTRUM FOTOGRAFII”. Członek Rady Programowej Centrum Sztuki – ZAMEK SIELECKI. Laureat Artystycznej Nagrody miasta Sosnowca w 2010 roku.

Brał udział w ponad dwustu wystawach międzynarodowych i krajowych. Medale i nagrody na wystawach w Zagrzebiu, Singapurze, Rio de Janeiro, Budapeszcie, Moskwie, Madrycie, Pekinie, San Francisco, Berlinie. Uczestnik i organizator plenerów i sympozjów artystycznych. Opiekun Artystyczny Stowarzyszenia Miłośników Fotografii w Sosnowcu.

Zbigniew Podsiadło – Nagroda Artystyczna

 Głównym nurtem twórczości utytułowanego sosnowieckiego fotografika Zbigniewa Podsiadło jest problematyka społeczna. Na swych zdjęciach ukazuje on świat, szczelnie ukryty za bilbordami, reklamującymi telefony i krem na zmarszczki. Widzimy zaniedbane podwórka, blokowiska, dzieci ulicy i starców. Artysta nie idzie jednak w drugą skrajność – nie czyni brzydoty tematem swoich zdjęć. Po prostu pokazuje świat takim, jakim on jest. Odrapane mury wznoszą się nad ulicami brukowanymi kocimi łbami, chodniki ograniczone krawężnikami  z kamienia, poobdzierane afisze -  określają materialność tych miejsc w sposób niemal bolesny, nie dający szans na wyślizgnięcie się zastanej przez nas czasoprzestrzeni. Dosłowność zdjęć Zbigniewa Podsiadło jest tak sugestywna, że szukamy palcami  nagrzanych powierzchni kamieni, oddychamy głębiej, spodziewając się poczuć w gardle krztuszący kurz ulicy. A jednak zastosowane przez artystę środki wyrazu nadają tym obrazom wymiar ponadczasowy. Zachmurzone tajemniczo niebo, przydymione światło i skradające się cienie otwierają okno metafizyki. W tym kontekście wszystkie motywy nabierają znaczeń, przydanych im przez kulturę indoeuropejską – kulturę artysty     i odbiorcy tej sztuki. Oto ulica staje się drogą – odwiecznym symbolem życia człowieka. Odrapane mury oznaczają upływ czasu, przemijanie, starość i śmierć. Budynki są jak ciało człowieka, na którym czas zostawia rany, rozgryza je i mieli na proch, osiadający na ulicach. Nasze osobiste doświadczenia dodają fotografiom kolejnych wymiarów: chropowaty ceglany mur ze zdjęcia Zbigniewa Podsiadło przywodzi  na pamięć tamten mur z przeszłości, który znaczył pierwszy pocałunek, pierwsze rozstanie, a może pierwszy powrót. Realność miejsca staje się odskocznią  zarówno dla szerszych rozważań, jak   i osobistych refleksji.

W twórczości Zbigniewa Podsiadło fascynująca jest lekkość, z jaką artysta uzyskuje w swoich zdjęciach głębie znaczeń, nie odwołując się do aranżowania scen ani plenerów. Jakże trudno czasami uwierzyć, że człowiek lub pies przeszedł zupełnie przypadkiem właśnie tą drogą, która była niezbędna, aby stworzyć idealnie zakomponowane ujęcie. Jak łatwo artysta zmienia te prozaiczne motywy w nośniki znaczeń! Sytuacje, które dla kogoś innego stałyby się materiałem dla prostej rejestracji,  w obiektywie Zbigniewa Podsiadło przekształcają się w artystyczną metaforę   na temat spektrum istnienia świata.

 A wszystko to ujęte w ramy niezwykle wysmakowanej estetyki. Zrównoważenie kompozycji, precyzja diagonalnie prowadzonych linii, kontrasty fakturowe i temperaturowe budują scenerie niczym pędzel któregoś z „dawnych mistrzów” wielkiego europejskiego malarstwa. Oglądając zdjęcia tego artysty stale mam wrażenie kontaktu z dziełem, nad którego powstaniem autor miał nieograniczoną kontrolę, którego wizję miał w głowie na długo, zanim wziął do ręki narzędzie swej pracy, które w procesie tworzenia uzyskało  formę skończoną  i w zupełności zgodną z zamysłem autora. Zastosowanie względem zdjęcia wszelkich zasad tradycyjnego malarstwa ubogaca sztukę fotografii, nie odbierając jej specyficznej tylko dla niej wartości, jaką jest autentyczność obiektu. Artysta łączy to, co najwartościowsze w obu tych dziedzinach sztuki.

Fotografie Zbigniewa Podsiadło, jak każde dzieło, okazują się być wielowymiarowe i wieloznaczne, zależne od wrażliwości odbiorcy a przy tym poruszają ponadczasowe tematy egzystencji i przemijania.

Małgorzata Malinowska-Klimek

 

„Aby pamięć przetrwała …”

                Zbigniew Podsiadło to ważna postać polskiej fotografii artystycznej.  U podstaw myślenia o fotografii znajdujemy u  artysty przekonanie,  że głównie jej czarno- biała wersja jest w stanie sprostać oczekiwaniom  jego wizji. Konsekwentne unikanie koloru to nie  jedyna charakterystyczna cecha zdjęć  Zbyszka Podsiadło.  Wizytówką jego twórczości  jest także elegancja.  Przejawia się ona  nie tyle poprzez temat, ile przez zastosowanie harmonijnych proporcji  oraz szlachetnie wyważonych kontrastów pomiędzy ukochaną czernią i bielą.  Fotografia Zbyszka Podsiadło posiada jeszcze jedną wyróżniającą cechę.  Brak w nich nieznośnej „oczywistości”, która najczęściej przejawia się w przedstawieniu tematu poprzez pokazanie jedynie ikony funkcjonującej w danej kulturze, symbolu tak jednoznacznego, że zamyka perspektywę patrzenia na dalszy plan. Takie traktowanie tematu jest może intrygujące, lecz poprzez  wyrwanie z kontekstu może stać się przekłamane.

                Wystawa „Łemkowyna” jest pierwszą tak obszerną prezentacją fotografii poświęconej krainie Łemków, którą jest Beskid Niski.  Przez lata temat Łemków nie funkcjonował w oficjalnej świadomości. Ostatnie lata przynoszą długo wyczekiwaną odwilż, i chyba, jak to często bywa po zakończeniu „zmowy milczenia” – modę na Łemków i Łemkowszczyznę. Powstają opracowania naukowe, liczne prace magisterskie, rozprawy doktorskie,  stowarzyszenia i festiwale.  W kontekście jednak niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą próba uczynienia z dziedzictwa Łemków towaru popkultury, bezpretensjonalna i uczciwa  fotografia Zbyszka Podsiadło jest perełką.

                „Łemkowyna” to podróż w głąb historii i po obszarach współczesności. Wybijającym się elementem, obecnym na co trzeciej z prezentowanych fotografii jest krzyż.   Krzyż ma znaczenie wielorakie, jest oczywiście symbolem śmierci, ale także odradzającego się życia i nadziei. Prawosławny krzyż Łemków  –  trzybelkowy, jak pisał Petro Murianka  „ rozpięty na siedem stron świata  z krzykiem wiatru w drzazgach (…)” 1 jest kotwicą  łemkowskiej  tożsamości narodowej, świadectwem przynależności do ziemi, pamięcią zbiorową, rękojmią dziedzictwa. Dlatego, nierzadko ukwiecony, zadbany i otoczony prowizorycznym płotkiem, traktowany jest  jak  unikatowe, drogocenne dzieło chronione w depozycie muzealnym.

                Oprócz wątków martyrologicznych  Zbigniew Podsiadło udokumentował życie codzienne Łemków. Materiał to tym cenniejszy, że tradycyjne łemkowskie chyże przeżywają  ostatni moment swojej bytności. Znamienną cechą Beskidu Niskiego uchwyconą obiektywem artysty są liczne cerkwie, których kopuły wpisały się w   krajobraz okolicy na równych prawach z porozrzucanymi snopami siana, zmęczonymi twarzami prostych ludzi, pasącymi się leniwie krowami i licznymi kapliczkami.

                Fotografia Zbigniewa Podsiadło oprócz prawdy dostarcza emocje. Artysta obiektywem aparatu, jak pędzlem maluje obrazy. Intuicyjnie wyczuwa odpowiedni moment, gdy słońce wstaje i jeszcze ledwo widoczne zza horyzontu rozświetla mikroskopijne krople rosy mieniące się na podobieństwo dyskretnie noszonej biżuterii. A wszystko to w scenerii cicho śpiących , nędznych domostw. Poezja konkretu.

                                                                                                                             Adriana Zimnowoda

 1 Petro Murianka, „Suchy badyl”, Sądecka Oficyna Wydawnicza, Nowy Sącz, 1983.

 

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyna"

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyn"

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyn"

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyna"

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyna"

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyna"

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyna"

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyna"

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyna"

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyna"

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyna"

fot. Zbigniew Podsiadło, "Łemkowyna"

 

 

 

SPOTKANIA AUTORSKIE, WERNISAŻE, WYSTAWY